Kalendarium

Blog

Postanawiamy trochę zmienić plan na dzisiaj i trasę nieco wydłużamy zbaczając z niej w kierunku Drvengradu – wsi zbudowanej w 2000 r. na potrzeby realizacji filmu Emira Kusturicy „Życie jest Cudem”. Sam reżyser nadał tradycyjnej serbskiej wiosce nazwę Küstendorf, łącząc w niej swoje przezwisko „Kusta” z niemieckim przyrostkiem „dorf”, oznaczającym „wieś”. Wizyta w tym jakże niezwykłym miejscu była dobrą decyzją.

Opuszczamy Kosowo jadąc drogą M2 w stronę granicy. Szczęki nam po prostu opadają jadąc wzdłuż jeziora Gazivodsko. Bijemy się z myślami czy co chwila zatrzymywać się na punktach widokowych, czy gnać przed siebie by nie zmarnować żadnego zakrętu. Gdyby każda droga wyglądała w ten sposób…

Dziś zaczyna się robić ciekawie. Pogoda zachęca do jazdy, a naszym pierwszym przystankiem jest monastyr Visoki Decani - jeden z obiektów wchodzących w skład kosowskiego zespołu średniowiecznych zabytków pozostających pod ochroną UNESCO. Po drodze zostaniemy wylegitymowani przez żołnierzy KFOR i otrzymamy stosowną przepustkę. Monastyr został ufundowany w 1321 r.

Pogoda zachęcała do jazdy, tak więc nie musieliśmy specjalnie opóźniać wyjazdu. Zaczęliśmy od zwiedzania wieży czasek w Niszu. Miejsce robi wrażenie, a tragiczna historia z nim związana wywołuje ciarki.

Gdyby depresja była pogodą, wiedzielibyśmy aż nazbyt dokładnie jak wygląda. Do opuszczenia naszego dworku zabieramy się jak pies do jeża. Na dworze zimno i wciąż pada deszcz, ale nie możemy przekładać tego w nieskończoność. W końcu udaje nam się zebrać siły, by zacząć jechać.

Ten dzień odcisnął na nas swoje piętno – chyba każdy chciał, by nareszcie się skończył, ponieważ pech prześladował nas od samego rana. Po prostu nie mogliśmy dojechać do naszej pierwszej atrakcji. Wszystko rozpoczęło się z samego rana.